Przemek Zawadzki

"Live for nothing or die for something" - John Rambo

0 notes

Google Drive

Miałem okazję sprawdzić ostatnio nową usługę Google w praktyce.
Jak na razie zasługuje na jedno określenie: porażka!

Dlaczego?

Kilka obserwacji: 

  • Synchronizacja za pomocą klienta na PC jest fatalna.
  • Odświeżanie informacji na stronie online i użytkowników z którymi dzielimy pliki trwa wieki.
  • Często występują niezidentyfikowane błędy synchronizacji.
  • Klient nie wyświetla informacji o postępach i szybkości transferu, przybliżonym czasie zakończenia operacji. Nic więcej poza lakonicznym “Syncing X of Y”.
  • Nie istnieje chyba szybka synchronizacja przez LAN, a przynajmniej ja jej nie zauważyłem.
  • Brak możliwości sterowania obciążeniem łącza w czasie synchronizacji, czyli jeden duży plik może skutecznie zarżnąć naszą sieć.
  • Usuwanie plików z katalogu na komputerze powoduje wrzucanie ich do kosza dostępnego do podglądu tylko online, a nie przez klienta, czyli kilka operacji i musimy logować się online aby oczyścić katalog Trash, bo te usunięte pliki zapychają nasz limit 5GB.
  • Klient uwielbia się wywalać.
  • Na głównej stronie Google Drive brakuje cholernie informacji o zajętej/wolnej przestrzeni wirtualnego dysku.

Można tak dalej… …ale ja po prostu nadal będę używał Dropbox, zwłaszcza, że poprzez polecanie go innym znajomym zyskujecie więcej niż startowe 2GB (ja mam w tej chwili już ponad 10GB).

Przynajmniej tak to wyląda na dziś. 

Filed under software Google Drive

3 notes

Inouchables (Nietykalni)
Obejrzeliśmy z Marysią w minioną sobotę, w Kinotece.
W skrócie: Bogaty arystokrata zostaje sparaliżowany na skutek wypadku. Wbrew i na przekór logice i światu, spośród licznych kandytów na swojego opiekuna wybiera biednego emigranta z przedmieścia. Na dodatek nowy opiekun dopiero co wyszedł z więzienia i kompletnie nie ma doświadczenia w takiej pracy. To zderzenie dwu światów daje początek serii zabawnych historii i ostatecznie: niecodziennej przyjaźni. Smaczku dodaje fakt, że historia ma swoje korzenie w autentycznych wydarzeniach. 
Rewelacyjna i lekka komedia. Bawi przez cały czas. Nie dziwne, że przyciągnęła do kin tylu widzów w rodzimej Francji.
Jeszcze bardziej bawi recenzja z Gazeta.pl - Kultura. W artykule czytamy, że film ten, bijący rekordy popularności w Europie, spotkał się z bardzo negatywnym przyjęciem w USA, a prasa nie szczędzi autorom negatywnych opinii. W szczególności zarzuca Nietykalnym stereotypowe i rasistowskie spojrzenie. Queee..? No cóż. Każdy kraj krzyż swoich własnych słabości dźwiga w myślach i słowie. U jednych to krzyż ze świeżo ściętej brzozy, z ramionami przewiązanymi moherową nicią, u innych z solidnych belek czarnego hebanu, skutego gwoździami wytopionymi z łańcuchów niewolniczego statku.
Ale dość tych aluzji i abstrakcji.
Obejrzyjcie i oceńcie sami!

Inouchables (Nietykalni)

Obejrzeliśmy z Marysią w minioną sobotę, w Kinotece.

W skrócie: Bogaty arystokrata zostaje sparaliżowany na skutek wypadku. Wbrew i na przekór logice i światu, spośród licznych kandytów na swojego opiekuna wybiera biednego emigranta z przedmieścia. Na dodatek nowy opiekun dopiero co wyszedł z więzienia i kompletnie nie ma doświadczenia w takiej pracy. To zderzenie dwu światów daje początek serii zabawnych historii i ostatecznie: niecodziennej przyjaźni. Smaczku dodaje fakt, że historia ma swoje korzenie w autentycznych wydarzeniach. 

Rewelacyjna i lekka komedia. Bawi przez cały czas. Nie dziwne, że przyciągnęła do kin tylu widzów w rodzimej Francji.

Jeszcze bardziej bawi recenzja z Gazeta.pl - Kultura. W artykule czytamy, że film ten, bijący rekordy popularności w Europie, spotkał się z bardzo negatywnym przyjęciem w USA, a prasa nie szczędzi autorom negatywnych opinii. W szczególności zarzuca Nietykalnym stereotypowe i rasistowskie spojrzenie. Queee..? No cóż. Każdy kraj krzyż swoich własnych słabości dźwiga w myślach i słowie. U jednych to krzyż ze świeżo ściętej brzozy, z ramionami przewiązanymi moherową nicią, u innych z solidnych belek czarnego hebanu, skutego gwoździami wytopionymi z łańcuchów niewolniczego statku.

Ale dość tych aluzji i abstrakcji.

Obejrzyjcie i oceńcie sami!

Filed under Intouchables Nietykalni film

0 notes

"To już oficjalne - akcje Nokii są bezwartościowe"

Taki tytuł miał oryginalny artykuł w portalu Gazeta.pl

Zmienili go potem na “To już oficjalne - notowania Nokii na bardzo niskim poziomie”, co śmieszy mnie jeszcze bardziej w kontekście tego, co mi chodzi po głowie. Ale do rzeczy…

Otóż w treści materiału czytamy, że:

Agencja ratingowa Fitch Ratings obniżyła długoterminowe notowania Nokii. Obniżka może mieć dramatyczne dla Nokii konsekwencje - według Fitch Ratings fiński koncern jest obecnie “na poziomie nieinwestycyjnym”.

Fitch Ratings to wpływowa amerykańska agencja ratingowa; obok Moody’s oraz Standard & Poor’s należy do najważniejszych na świecie. Ostatnio o agencjach ratingowych było głośno, gdy jedna z wyżej wymienionych - Standard & Poor’s obniżyła ocenę wiarygodności kredytowej Stanów Zjednoczonych.

Wiadomo, że Nokia usiłuje odnaleźć się na nowo na rynku po drastycznych problemach i rewolucyjnych zmianach w platformie softwareowej swoich telefonów. To ogromne ryzyko, koszty i wstrząs dla klientów.

Zaznaczam, że nie twierdzę, że zmiany przyniosą skutek i że są fantastyczne, ale w zdrowym, w miarę normalnym systemie gospodarczym powinno być tak, że jeśli nowe telefony Nokia i nowe mobilne Windows są dobre, to użytkownicy to docenią. Wystarczy cierpliwość i próba czasu na rynku.

Czytałem wczoraj artykuł “Nie nadążamy z produkcją smartfonu Lumia 900”. Wynika z niego, że mimo pewnych problemów z niektórymi egzemplarzami popyt na nowy, flagowy telefon jest tak duży, że tak jak podano w tytule newsa, przerosło to nawet oczekiwania producenta i jego plany produkcyjne. To jest prawdziwy, pozytywny i dobry znak inwestycyjny.

Dziś za to w Gazecie czytam, że Fitch daje fatalne rekomendacje Nokii. Fitch, sojąca obok wymienionych dalej w artykule agencji, które to stanowiły kluczowych graczy winnych kryzysowi w USA. Winnych, bo wydających fałszywe i wyssane z palca rekomendacje na temat inwestycji będących zwykłym szajsem!

Dla mnie brzmi to jak bajka. A może to kolejna gra? Tak, aby kiepsko stojące akcje Nokii spadły jeszcze bardziej, bo dzięki temu będzie można nimi zaraz szybko obrócić z zyskiem. Hmmm…?

Abstrachując od samej Nokii dla mnie absurdem jest, że wymienione w artykule agencje nadal istnieją, nadal mają głos i nadal ktoś ich wypowiedzi drukuje. Byli ich szefowie albo prezesi współpracujących z nimi w czasie kryzysu banków są do tego cały czas doradcami finansowymi kolejnych prezydentów USA (wszystkie te informacje via Inside Job)! Nikt ich z niczego do dziś nie rozliczył! OMFG!

Najbardziej mnie martwi w całej sprawie fakt, że to udawanie, że nic się nie stało i że agencje są “kul” powoduje, że nadal są ludzie, którzy tym agencjom wierzą i słuchają ich rad.

O ile globalnie zazdroszczę amerykanom optymizmu i pozytywnego myślenia, którego u nas niestety nie ma, to przychodzi taki moment, że niestety naprawdę nie jest dobrze, i że naprawdę trzeba się obudzić i komuś powiedzieć: przeproście i spierdalajcie!

I mam nadzieję, że Nokii się mimo wszystko uda, zwłaszcza, że ma Microsoft za plecami…

[BTW: Grrr… Może zacznę pamiętać o zapisywaniu edytowanych wpisów jako draft przed ostateczną publikacją. Potem poprawiam tekst na żywych artykułach… …jak Gazeta.pl ;-)] 

Filed under Nokia agencje ratingowe

94 notes

fourzerotwo:

Say hello to Robotoki!
“Robotoki is focused on being a developer development studio that just happens to make games,” he said. “We are focused on our team first and everything else second, because I believe as an industry; we have a lot to learn on how to treat talent. While we continue to out stride film and music entertainment in other areas, we are falling severely behind in how to properly inspire and support our creative talent.
“Robert Bowling Opens Game Studio” - GameInformer

Mam nadzieję, że wyrośnie na dużego, silnego ROBOTa i będzie OKI! ;P
Biorąc pod uwagę rozpoznawalność fourzerotwo w świecie graczy Call of Duty i serii Modern Warfare myślę, że może liczyć na ich wsparcie jeśli tylko zaprezentuje jakiś ciekawy projekt…
…i mam tu na myśli oczywiście Kickstarter.com!
Trzymam kciuki! 

fourzerotwo:

Say hello to Robotoki!

“Robotoki is focused on being a developer development studio that just happens to make games,” he said. “We are focused on our team first and everything else second, because I believe as an industry; we have a lot to learn on how to treat talent. While we continue to out stride film and music entertainment in other areas, we are falling severely behind in how to properly inspire and support our creative talent.

“Robert Bowling Opens Game Studio” - GameInformer

Mam nadzieję, że wyrośnie na dużego, silnego ROBOTa i będzie OKI! ;P

Biorąc pod uwagę rozpoznawalność fourzerotwo w świecie graczy Call of Duty i serii Modern Warfare myślę, że może liczyć na ich wsparcie jeśli tylko zaprezentuje jakiś ciekawy projekt…

…i mam tu na myśli oczywiście Kickstarter.com!

Trzymam kciuki! 

Filed under fourzerotwo Robotoki

0 notes

1% tylko od…

Wypełniłem wczoraj PIT i jak zwykle skorzystałem z możliwości przekazania 1% podatku na cele charytatywne.

Nie wyobrażam sobie aby z tej szansy nie korzystać, skoro to takie proste i pomaga w tym już prawie każdy program do wypełniania deklaracji.

Weźmy choćby PITy 2011 firmy IPS. Co prawda nie dysponuje zesłownikowaną listą wszystkich organizacji pożytku publicznego ale przynajmniej zaproponuje kilka z nich, wspieranych przez autorów programu.

Niby takie proste, a statystyki mnie zaskoczyły. Mimo, że już od kilku lat funkcjonuje możliwość oddania tego 1% i mimo, że coraz więcej obywateli jest świadomych takiego wariantu rozliczenia podatku, to tylko 38% uprawnionych Polaków skorzystało w 2011 z tej opcji.

WTF?!? To strasznie mało! Już nie mówię o tym kim okazuje się być statystczny ofiarodawca, a przecież w tym wypadku nie ma lepszych i gorszych, bo tylko przekierowujemy w inne miejsce pieniądze, które i tak zostały nam zabrane.

Złośliwie można powiedzieć, że nasze PITy mówią jakim to katolickim i pełnym miłości do bliźniego społeczeństwem jesteśmy albo, że mamy zaskakujący szacunek do instytucji Urzędu Skarbowego oraz głębokie zaufanie do kolejnych rządów, że rozsądnie gospodarują naszymi pieniędzmi.

No dobra, żarty na bok…

Ja w tym roku wsparłem akcję zbiórki pieniędzy na leczenie Elizy Banieckiej. Jak nie macie innego pomysłu to polecam. Więcej informacji znajdziecie na stronie Elizy, ale do wykorzystania przy uzupełnianiu zeznania rocznego wystarczy to:

OPP Fundacja „BREAD OF LIFE”
KRS 0000268931
Cel szczegółowy pomoc dla Elizy Banickiej 

DO DZIEŁA RODACY!

Filed under PIT 2011 życie 1%