Przemek Zawadzki

"Live for nothing or die for something" - John Rambo

0 notes &

Obejrzałem ostatnio Sabotage i Muppets: Most Wanted.

Oczywiście to dość lekka rozrywka.

W Sabotażu zaskoczyły mnie obecnością Olivia Williams i Mireille Enos. Zwłaszcza, że tę pierwszą oglądać można teraz w serialu Manhattan, a z drugą spędziłem sporo czasu pochłaniając jak szalony 4 sezony amerykańskiego The Killing. Role zupełnie z innej bajki.

Ricky Gervais w Muppets też pokazał się z troszkę innej strony.

Filed under film movie Muppets Most Wanted Sabotage

4 notes &

Kampinos

Skoro pogoda nadal pozytywnie zaskakuje, to w ten weekend również wybraliśmy się na spacer. Tym razem tylko z Karolem, Moniką i ich Nico - psem, który boi się wszystkiego za wyjątkiem ręki, która go karmi. Mniej więcej jak bohater kreskówki z Cartoon Network. :-)

Dzięki temu spaliliśmy trochę kalorii i spokojnie mogliśmy objadać się pizzą Loco w Lipkowie. Kawę też mają dobrą. Polecam. Są jeszcze pierogi, pasty, sałatki. Może będzie kolejna okazja, to spróbujemy, bo na talerzach innych gości wyglądały zachęcająco.

Filed under life życie Kampinos Warszawa Polska Warsaw Poland trekking

0 notes &

Zabawa w “10 książek, które was ukształtowały”
Rozprzestrzenia się ostatnio na facebook’u. Zazwyczaj nie daję się wciągać w jakieś łańcuszki, ale tym razem pomyślałem, że w ramach wspomnień i promocji czytelnictwa wezmę w niej udział.
Moja lista wygląda tak:
Zbigniew Nienacki “Pana Samochodzik i …” - za pierwsze samodzielnie przeczytane książki i naukę, że prawda kryje się pod maską, więc warto tam zaglądać.
Edmund Niziurski “Klub włóczykijów” - za przygody i szkolne szaleństwa.
Janusz Christa “Szkoła latania” - za, śmiech, humor i tolerancję związków homoseksualnych.
Małgorzata Musierowicz “Szósta klepka” - za próbę wyjaśnienia co to za rodzina Borejków, o której gada ciągle moja siostra z mamą i dlaczego dziewczyny są jakieś inne.
Stanisław Grzesiuk “Boso, ale w ostrogach” - za pamięć o całkiem nieodległej przeszłości i naukę, że jestem szczęściarzem, bo urodziłem się w spokojnych czasach
Jonathan Caroll “Krainę Chichów” - za magię przesłaniającą szarość prozy życia.
Graham Masterton “Potęga seksu” - za edukację i rozbudzanie wyobraźni.
William Wharton “Franky Furbo” - za za naukę cieszenia się rzeczami prostymi.
Scott Orson Card “Gra Endera”- za Endera i otwieranie umysłu w skali galaktycznej.
Steven Levitt/Stephen Dubner “Freakonomics” - za przypomninanie mi na starość, że warto mieć wyobraźnię, obserwować, słuchać, a swoje zdanie opierać na faktach a nie ukrytych w sztucznej mgle brzozach.
Oczywiście mógłbym zamieścić na niej bardziej ambitne, pojedyncze pozycje, które wywarły mocne wrażenie i miliardy przemyśleń. Ale to właśnie tytułami tych i innych autorów zaczytywałem się po X-razy dniami i nocami przeklinając przy tym dodatkowo kolejne plamy jedzenia i czekolady pojawiające się na kartkach. Nie mówiąc już o bieganiu popołudniami po okolicznych antykwariatach na Żoliborzu w poszukiwaniu kolejnych, “białych kruków”. A za kilka butelek oddanych do sklepu i monety znalezione na dnie szuflady biurka można było kupić prawdziwe rarytasy! A teraz?
Dziś natknąłem się również na ten tekst i wychodzi na to, że totalnie nie umiem się lansować. Nie dość, że “Pan Samochodzik”, to jeszcze “Kajko i Kokosz”. Po prostu pech. Chyba jestem stary i nie zrozumiałem zabawy. =8^) Poważnie to współczuję autorowi linkowanego artykułu, że ma takich kiepskich znajomych.
A co wy o tym wszystkim myślicie? Macie swoje listy?
W ramach totalnej nostalgii macie w nagłówku zdjęcie znaleziska z półki w domowej sypialni. Dodam, że na froncie okładki został już tylko skrawek obrazka, a resztę stanowi tektura z twardej i grubej okładki tego historycznego wydania. Chyba wpiszę wyczytaną wzdłuż i wszerz Królewnę Śnieżkę na Listę Dziedzictwa Rodowego i dodam jako pozycję “zero” do swojej listy.
:-)

Zabawa w “10 książek, które was ukształtowały”

Rozprzestrzenia się ostatnio na facebook’u. Zazwyczaj nie daję się wciągać w jakieś łańcuszki, ale tym razem pomyślałem, że w ramach wspomnień i promocji czytelnictwa wezmę w niej udział.

Moja lista wygląda tak:

  1. Zbigniew Nienacki “Pana Samochodzik i …” - za pierwsze samodzielnie przeczytane książki i naukę, że prawda kryje się pod maską, więc warto tam zaglądać.
  2. Edmund Niziurski “Klub włóczykijów” - za przygody i szkolne szaleństwa.
  3. Janusz Christa “Szkoła latania” - za, śmiech, humor i tolerancję związków homoseksualnych.
  4. Małgorzata Musierowicz “Szósta klepka” - za próbę wyjaśnienia co to za rodzina Borejków, o której gada ciągle moja siostra z mamą i dlaczego dziewczyny są jakieś inne.
  5. Stanisław Grzesiuk “Boso, ale w ostrogach” - za pamięć o całkiem nieodległej przeszłości i naukę, że jestem szczęściarzem, bo urodziłem się w spokojnych czasach
  6. Jonathan Caroll “Krainę Chichów” - za magię przesłaniającą szarość prozy życia.
  7. Graham Masterton “Potęga seksu” - za edukację i rozbudzanie wyobraźni.
  8. William Wharton “Franky Furbo” - za za naukę cieszenia się rzeczami prostymi.
  9. Scott Orson Card “Gra Endera”- za Endera i otwieranie umysłu w skali galaktycznej.
  10. Steven Levitt/Stephen Dubner “Freakonomics” - za przypomninanie mi na starość, że warto mieć wyobraźnię, obserwować, słuchać, a swoje zdanie opierać na faktach a nie ukrytych w sztucznej mgle brzozach.

Oczywiście mógłbym zamieścić na niej bardziej ambitne, pojedyncze pozycje, które wywarły mocne wrażenie i miliardy przemyśleń. Ale to właśnie tytułami tych i innych autorów zaczytywałem się po X-razy dniami i nocami przeklinając przy tym dodatkowo kolejne plamy jedzenia i czekolady pojawiające się na kartkach. Nie mówiąc już o bieganiu popołudniami po okolicznych antykwariatach na Żoliborzu w poszukiwaniu kolejnych, “białych kruków”. A za kilka butelek oddanych do sklepu i monety znalezione na dnie szuflady biurka można było kupić prawdziwe rarytasy! A teraz?

Dziś natknąłem się również na ten tekst i wychodzi na to, że totalnie nie umiem się lansować. Nie dość, że “Pan Samochodzik”, to jeszcze “Kajko i Kokosz”. Po prostu pech. Chyba jestem stary i nie zrozumiałem zabawy. =8^) Poważnie to współczuję autorowi linkowanego artykułu, że ma takich kiepskich znajomych.

A co wy o tym wszystkim myślicie? Macie swoje listy?

W ramach totalnej nostalgii macie w nagłówku zdjęcie znaleziska z półki w domowej sypialni. Dodam, że na froncie okładki został już tylko skrawek obrazka, a resztę stanowi tektura z twardej i grubej okładki tego historycznego wydania. Chyba wpiszę wyczytaną wzdłuż i wszerz Królewnę Śnieżkę na Listę Dziedzictwa Rodowego i dodam jako pozycję “zero” do swojej listy.

:-)

Filed under książki życie co-dziś-ta-młodzież-czyta-panie-premierze?